wtorek, 23 grudnia 2014

Święta

Hejka


Jak tam u was? U mnie przygotowania do świąt trwają.  W kuchni pachnie przygotowywaniem świątecznych potraw. Może teraz czas na opowiadanie? Posłuchajcie:


Odkąd byłam dzieckiem zawsze marzyłam żeby spotkać Mikołaja. Z czasem zrozumiałam że Mikołaj naprawdę nie istnieje. Niestety bardzo się myliłam. Był 1 dzień przed świętami kiedy jak zwykle w kuchni panował zamęt. Nie mogłam tam przebywać, ponieważ podjadałam. W salonie nic się ciekawego nie działo oprócz tego, że mój  brat razem z dziadkiem i innymi kuzynami ubierał choinkę. Ponieważ nie miałam nic innego do roboty, postanowiłam, że się przyłączę. W domu było nas dużo, ponieważ byłam ja, mój brat, moi rodzice, moi dziadkowie oraz 4 moich kuzynek i 4 kuzynów. Mieliśmy duży stół, dlatego nie baliśmy się, że się nie pomieścimy. W tym roku było nas więcej niż dotychczas, dlatego mama i babcia musiały zrobić dużo jedzenia. Pasowało mi to, ponieważ jestem łakomczuchem. Po skończeniu ubierania choinki postanowiłam, że pójdę na górę pograć na komputerze, bo nic innego mi nie pozostało. Moi kuzyni byli mali - najstarsi byliśmy my. Mój brat miał 11 lat, a i tak nie interesował się niczym innym niż graniem na komputerze. Najstarsi kuzyni, starsi od nas, nie przyjechali do nas, ponieważ mieli już inne plany. W moim graniu na komputerze przerwał krzyk mamy, który mówił, że ja z moim bratem, oraz kuzynami mamy zostać w domu bo oni (rodzice i dziadkowie) jadą na zakupy. Wkurzyłam się trochę, bo zajmowanie się młodszym kuzynostwem nie jest takie proste, ale nie miałam innego wyboru. Kiedy całe kuzynostwo bawiło sie na górze z moim bratem, ja zostałam na dole. Adrian (bo tam miał na imię mój brat) był bardzo odpowiedzialny, jak na swój wiek, dlatego nie bałam się zostawić go samego na górze. Nagle usłyszałam coś w kominku. W dolną część kominka spadł... plastikowy Mikołaj. Miał czerwoną czapkę z pomponikiem.., zresztą wiecie jak wygląda Mikołaj. Tego przeżycia nigdy nie zapomnę... jak pierwszy raz spotkałam się z Mikołajem...to co, że plastikowym.


To pierwsze moje opowiadanie mam nadzieję że wam się podobało. Piszcie w komentarzach czy może być, oraz polecajcie mojego bloga swoim znajomym. To papa






                                                                                                                             Natalie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz